Chorąży zniknął nawet z policyjnych stron internetowych. Jego zdjęcie wisiało tam kilka dni, dziś już go nie ma. Komenda stołeczna zapewnia jednak, że policjanci w całej Polsce dysponują fotografią zaginionego. Tyle, że jeśli znajdzie się cały i zdrowy i oświadczy, że nie chce, by informować kogokolwiek o miejscu pobytu, policjanci będą musieli to uszanować.
Szyfrant w Wielkanoc wyszedł z domu i słuch po nim zaginął. Zostało to ujawnione dwa tygodnie później.
Powody osobiste to zdaniem ministra obrony Bogdana Klicha najbardziej prawdopodobna hipoteza zaginięcia szyfranta. Jak się okazuje, miał kłopoty w pracy i był w separacji z żoną. Bogdan Klich w rozmowie z reporterem RMF FM Markiem Smółką nie wykluczył wersji o zwerbowaniu chorążego przez obce służby. Jednak jego zdaniem, ta hipoteza schodzi na dalszy plan. Szef MON przekonywał, że bezpieczeństwu tajemnic Służby Wywiadu Wojskowego nic nie grozi, a zniknięcie Zielonki nie wpływa na bezpieczeństwo państwa.
Poszukiwania trwają. Hipotezy są weryfikowane. Coraz bardziej prawdopodobna jest hipoteza problemów osobistych - zaznaczył Klich. Minister zdementował informacje o tym, że żona Zielonki pracowała w wywiadzie, ale przyznał, że była związana z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Według niego wywiad nie ukrywa ani żony, ani córki szyfranta. Obie kobiety mają przebywać w miejscu zamieszkania.