Pan Zdzisław jest niepełnosprawny po wypadku i co jakiś czas ma ataki padaczki. Zawsze po nich trafiał do szpitala w Radomiu, ale na początku października był strajk i odwieziono go do Starachowic.
Nie wiadomo, kto i dlaczego wypuścił chorego ze szpitala. Brat Zdzisława, Kazimierz, podejrzewa, że po wyjściu mógł pomyśleć, że jest w Radomiu, bo oba szpitale otacza las.
Może on tam w tych wodach, bagnach jest. Szukamy, rozwieszamy plakaty, ale wciąż nie ma po nim śladu - powiedział.
Lekarze powiedzieli policjantom, że zaginiony chorował na padaczkę alkoholową, czemu zaprzecza rodzina. Pomocy poszuka u jasnowidza - liczą, że może jemu uda się znaleźć chorego.