Atak miał być nauczką dla informatyków, którzy źle zabezpieczyli stronę CKE - mówi dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Krzysztof Konarzewski. Ale twierdzi, że szef firmy, która dba o bezpieczeństwo strony, winą obarcza właśnie pracowników właśnie CKE, którzy założyli źle zabezpieczone konto. To oni według niego odpowiadają za lukę w zabezpieczeniach.
Atak miał pokazać jak słabo zabezpieczona jest strona CKE. Co ważne, żadne dane nie zostały wykradzione. Ale aż strach pomyśleć co byłoby, gdyby na źle chronionej stronie umieszczone były np. arkusze egzaminacyjne.