Strażacy przyczynili się do wybuchu największej od blisko ćwierć wieku fali pożarów na francuskiej wyspie, która zniszczyła aż blisko 6 tysięcy hektarów lasów sosnowych i wiele domów. W walce z płomieniami rannych zostało ich ośmiu kolegów. A wszystko dlatego, że podpalacze chcieli wywołać wystarczająco duże pożary, by gasić je nie tylko w czasie dnia, ale również w nocy, bo wtedy dostawali dodatek płacowy za pracę po zmroku.
Komendant miejscowej straży pożarnej oświadczył, że pożary na Korsyce są już pod kontrolą, a ogień przestał się rozprzestrzeniać.