Pana Jacka asekurował ponton. Gdy pływak pojawił się przy trójmiejskim brzegu, odpalono czerwoną racę - znak, że się powiodło. Na plaży witało go wiele osób.
W XIX wieku nikt nie przepłynął Zatoki Gdańskiej wpław. Ostatni śmiałkowie odważyli się na ten wyczyn w latach 60. ubiegłego stulecia, ale żaden z nich nie miał więcej niż 70 lat.