Na pierwszy rzut oka wygląda to na sprzeczność. Dokumenty niestety nie dają jednoznacznej odpowiedzi na kluczowe pytanie o to, czy Lech Wałęsa był agentem o kryptonimie „Bolek”. Jeden z nich to raport kapitana E. Graczyka, człowieka który jak wynika z innych niż publikowane przez byłego prezydenta dokumentów, miał w grudniu 1970 roku zwerbować Wałęsę do współpracy. Dwa miesiące później, w lutym 1971, roku napisał on, że obywatel Wałęsa tajnej współpracy nie podjął.
W dwóch innych charakterystykach ówczesnego działacza Wolnych Związków Zawodowych pojawia się zapis, że był on wykorzystywany operacyjnie. Historycy IPN tłumaczą, że najczęściej - choć nie zawsze – oznaczało to tajną współpracę. Co to oznacza tym razem? Pytany o to przez reportera RMF FM generał Czesław Kiszczak odpowiada: To są zbyt świeże sprawy, żeby o tym mówić. Nie chciałabym, żeby na mój grób - jak umrę - na Powązki przychodziły panie i pokazywały dzieciom „Popatrz. Tu leży ten skurczybyk, co naszego dziadka obsmarował”.