Świat pozbawiony kobiet zapewne byłby też niezbyt higieniczny. Niekoniecznie dlatego, że zmywanie jest nieprzyjemne, golenie akurat jednej i wciąż jednej części ciała dość groteskowe, a wcześniej czy później każdy młodzieniec dowiaduje się od kolegów, że "częste mycie skraca życie. Skóra się ściera i człowiek umiera".
Niedostatki higieny nie miałyby bowiem najmniejszego znaczenia, gdyby nie było powodu, dla którego rzesze mężczyzn zapadają na nałóg mycia zębów czy nawet uzależnienie od pornograficznie pobrzmiewającego terminu "pedicure".
Wyrzucanie śmieci, cierpiętnicze holowanie za partnerką wózka w markecie, opuszczanie deski - to zaledwie eliminacje, po których możemy w ogóle myśleć o przystąpieniu do jakiejkolwiek konkurencji. Tej, w której kolejnymi etapami może być depilowanie klaty, kabriolet albo chociaż "zimny łokieć", bądź szpakowate skronie i wystudiowane gesty przy zdejmowaniu okularów - w zależności od grupy docelowej, do której te sygnały kierujemy.
Powiedzmy otwarcie - życie bez kobiet dla mężczyzn byłoby pozbawione podstawowej treści - zabiegania o nie.
Powiedzmy też otwarcie - nasze panie doskonale o tym wiedzą, choć oczywiście niechętnie to przyznają. Bo gdyby przyznały, cała zabawa w kotka i myszkę, flirt, miłość/nienawiść - wszystko to przestałoby istnieć.
Rozważanie świata bez kobiet to przy tym koszmarze igraszka. Świat bez kobiet zapewne i dziś byłby biologicznie zwyczajnie niemożliwy. Ale świat, w którym nie ma dąsów za zapomnienie o rocznicy, kokieterii pań i marsowych min panów, powłóczystych spojrzeń i wciągania brzucha - o, to niestety koszmar realny.
Świat bez kobiet to na szczęście koszmar nierealny. Ale świata bez podtrzymywanej przez obie płcie nieustannej gry, konkurowania o nie - powinniśmy się wystrzegać jak ognia!
Bo może nadejść.