Ewentualne poprawki oznaczają, że ustawa będzie musiała wrócić do Sejmu. Dopiero wtedy dokument wyjdzie z Wiejskiej i trafi na biurko prezydenta.
Maciej Łopiński z Kancelarii Prezydenta mówił niedawno, że konstytucyjny termin na zakończenie parlamentarnych prac powinien być liczony od końca września 2005.
To oznacza, że budżet powinien być u prezydenta już dziś, a że go nie będzie - Lech Kaczyński teoretycznie zyska prawo do podjęcia decyzji o rozwiązaniu Sejmu.