Sarkozy wyjaśnił, że arabska opinia publiczna jest raczej nieprzychylna Amerykanom - szczególnie po wojnie w Iraku. Podkreślił również z naciskiem, że interwencja przeciwko reżimowi Kaddafiego nie jest inicjatywą Stanów Zjednoczonych ani NATO, tylko Francji i Wielkiej Brytanii - dlatego też kierować nią będzie stworzona przez władze w Paryżu koalicja.
Całkowite przekazanie sterów NATO mogłoby jego zdaniem sparaliżować działania zbrojne, bo w Sojuszu obowiązuje zasada jednomyślności - a np. Turcja próbuje interwencję blokować.