Wojciech Marczyk: Kilka dni temu rozmawiałem ze Sławomirem Szmalem i zapytałem go o Włochów. Przyznał wtedy, że to reprezentacja oczywiście słabsza od naszej, ale od kilku lat notuje duży progres. Widać to szczególnie, jeżeli chodzi o wyniki kadr młodzieżowych. Czy wasze analizy to też potwierdzają?
Patryk Rombel: Analizy rywala skończyliśmy tak na prawdę w czerwcu, bo te ostatnie mecze oficjalnie były w kwietniu, także korzystaliśmy z materiałów z marca i kwietnia do tego doszły też materiały ligowe. Przeglądając je wszystkie można stwierdzić, że nawet na poziomie seniorskim jest to reprezentacja, która zrobiła progres. To pokazują też wyniki. Nie były to oczywiście mecze wygrane przez Włochów, ale przegrany mecz ze Słowenią jedną bramką i to straconą w końcówce na własne życzenie pokazuje, że ta reprezentacja ma potencjał. To nie słabeusze czy jacyś kelnerzy. To są zawodnicy z doświadczaniem w ligach hiszpańskiej czy francuskiej. Grają też w europejskich pucharach. Także my mamy świadomość tego, że ten przeciwnik jest wymagający. My musimy wejść na odpowiedni poziom, żeby wypełnić nasz plan, czyli wygrać.
A czy nasi kadrowicze przyjeżdżają na zgrupowanie bardziej zmęczeni niż Włosi? Większość naszych reprezentantów, tych podstawowych gra w Lidze Mistrzów. Ta intensywność grania jest więc dużo większa.
Każdy kij ma zawsze dwa końce. Z jednej strony jest na pewno to większe zmęczenie. Z drugiej - dzięki grze w Lidze Mistrzów nasi reprezentanci są bardziej doświadczeni. To zawsze jest kwestia z jakiej strony się na to patrzy. To można różnie interpretować. Dla mnie najważniejsze jest to, że zawodnicy są zdrowi. Całą resztę możemy zrobić tutaj. Dać komuś większe obciążenie na treningu czy dać więcej wypocząć. Pamiętajmy też jednak, że Włosi grający w lidze francuskiej przyjmują duże obciążenia. Oni grają trudne mecze co tydzień, gdzie nie każdy spotkanie kończy się tak oczywistym wynikiem jak u nas w Superlidze.
Dziś mecz w Włochami. Później za 3 dni z Łotwą na wyjeździe. Każdy inny wynik niż 4 punkty będzie porażką?
Nie lubię tak stawiać sprawy, bo to jest sport. Naszym celem w najbliższych meczach są 4 punkty. Trzeba pamiętać jednak, że to jest sport i podchodzimy do tych meczów z pokorą. Najpierw skupiamy się więc na meczu z Włochami, który chcemy wygrać.
Wypadł ze składu kontuzjowany Tomasza Gębala. W jego miejsce powołany został rozgrywający Górnika Zabrze - Damian Przytuła. Na to był już chyba Pan przygotowany.
Tomek i jego drużyna z Kielc robili wszystko, żeby mógł wrócić. Tomek podjął nawet próbę normalnego treningu w czwartek i piątek w ubiegły tygodniu ale później wspólnie z całym sztabem fizjoterapeutów w klubie podjęto decyzję, że to jednak za wcześnie by wejść na pełne obciążenia po naderwaniu mięśnia przewodziciela. Z jednej strony więc wiedziałem, że Tomka może zabraknąć z drugiej miałam nadzieję, że się wyleczy. No cóż jest jak jest. Musimy sobie radzić. Będziemy musieli radzić sobie bez Tomka w obronie, ale mamy zawodników, którzy nie raz udowodnili, że dają sobie świetnie radę.
Czuć już w kadrze klimat mistrzostw świata, bo turniej w Katowicach rozpocznie się już za niewiele ponad 3 miesiące.
Ja lubię się skupiać na zadaniu, które mam przed sobą. Oczywiście my jako sztab przygotowujemy się do mistrzostw świata. Zbieramy materiały o rywalach. Najważniejszy jest jednak dla nas zespół Włoch i na tym się skupiamy.
Selekcja na mundial nie jest chyba zamknięta? Zakładam jednak, że ten trzon zespołu jest już ułożony w głowie.
Oczywiście. Taki był też cel, żeby w tym momencie mieć trzon zespołu. Myślę, że każdy to zobaczył w ostatnim czasie jeden czy dwa nasze mecze zdaje sobie sprawę jak ten trzon drużyny wygląda. Zawsze jest jednak miejsce dla zawodników, którzy w ostatni czasie dobrze się prezentują. Przykładem jest Ariel Pietrasik, który 2 lata temu nie był brany pod uwagę ale swoimi występami w lidze szwajcarskiej czy wcześniej luksemburskiej pokazał, że ma ogromne możliwości i można na niego stawiać i w niego inwestować.
A jakie ma pan wspomnienia z katowickim Spodkiem?
Byłem tutaj jako asystent trenera Dujszabajewa podczas meczu eliminacji mistrzostw Europy z Holandią. To był 2016 rok. Ten mecz pamiętam wygraliśmy. Wspomnienia mam więc dobre i oby takie pozostały.