Zdaniem śledczych wina organizatora miała polegać na niezapewnieniu odpowiedniej opieki lekarskiej na trasie, ale też dopuszczeniu do startu nieprzygotowanych amatorów. Wielu uczestników tego tragicznego wyścigu biegło w spodenkach i koszulkach z krótkim rękawem. Na starcie na poziomie tysiąca metrów w austriackim Ehrwaldzie było piętnaście stopni, ale już padał deszcz.
W czasie drogi w górę było coraz zimniej, aż zaczął sypać śnieg. Wtedy wiele osób nie wytrzymało. Musieli pojawić się ratownicy, najbardziej wyczerpanych i wychłodzonych zabierały helikoptery, ale dwóch osób nie udało się uratować. Kolejnych dziewięć mocno przez wyziębienie ucierpiało.
Organizator broni się twierdząc, że informował o śniegu w górach, a udział w biegu był dobrowolny. Dodaje, że każdy odpowiada za siebie, a już na pewno za swój strój. W lipcu oskarżony nie zaakceptował kary w wysokości 13,5 tysiąca euro.