Prokuratura oskarża Miłosza o spowodowanie katastrofy.
Po awarii silników śmigłowiec wiozący premiera roztrzaskał się w grudniu 2003 pod Warszawą. Dzięki manewrowi autorotacji Miłosz zdołał awaryjnie wylądować w lesie, ominąwszy pobliskie budynki. Komisja, która badała przyczyny wypadku, stwierdziła zarazem, że awaria silników była skutkiem niewłączenia przez pilota instalacji odladzającej.
Oprócz Millera, który doznał uszkodzenia kręgów piersiowych, w wypadku ucierpieli szefowa jego gabinetu politycznego Aleksandra Jakubowska, dwoje pracowników Centrum Informacyjnego Rządu, lekarz, pięciu oficerów BOR, trzech pilotów i stewardesa.