Zapaliło się zamontowane kilkanaście lat temu urządzenie przetwarzające mazut. Na skutek wybuchu runęła także 50-metrowa wieża. Nikt nie został ranny. Remont rafinerii potrwa prawdopodbnie wiele miesięcy.
Nie było ogólnej ewakuacji. Przez radiowęzeł poinformowaliśmy załogę, że ci, którzy nie są koniecznie potrzebni w pracy, mogą iść do domów - powiedział w rozmowie z RMF FM Gedrius Karsokas, rzecznik rafinerii w Możejkach.
Okoliczni mieszkańcy - jak donosił jeden z litewskich portali internetowych - twierdzili, że pożar był widoczny z daleka; przebąkiwano także o ewakuacji pracowników.