Za przestępczość ubezpieczeniową coraz częściej biorą się zorganizowane grupy - zauważa Marcin Tarczyński. Jedną z takich grup rozbiło niedawno Centralne Biuro Śledcze, w ręce funkcjonariuszy wpadło 60 osób. Szajka przez kilka lat sfingowała kilkaset stłuczek samochodowych. Na jednej kolizji z udziałem trzech aut potrafili wyłudzić nawet 60 tysięcy złotych.
Gazeta przyznaje, że oszustwa ubezpieczeniowe coraz trudniej wykryć, bo biorą w nich udział rzeczoznawcy, agenci ubezpieczeniowi, właściciele warsztatów, a nawet policjanci. W lutym taka właśnie grupa wpadła w Lublinie. Jednorazowo wyłudzała od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.