Podczas testu motocykl rozpędza się do 50 km na godzinę. Sunie na specjalnej platformie. Z ogromną siłą wbija się w bok samochodu i od razu staje pionowo. Motocyklista kaskiem uderza w dach auta - w tym miejscu tworzy się wgłębienie wielkości głowy. Wszędzie jest pełno latających odłamków szkła.
Manekin odbija się bezwładnie i spada. Zostaje przygnieciony przez motocykl. Samochód ma uszkodzone drzwi od strony kierowcy, zbite szyby boczne i przednią. Prawdopodobnie kierowca także został ranny. Całe zdarzenie trwało zaledwie 4 sekundy. Ta chwila nieuwagi może kosztować życie.