Petru przyznał, że niepokoi go jednak wynik, jaki w pierwszej turze uzyskała kandydatka skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Wiele jednak wskazuje na to, że ten skrajny nacjonalizm w drugiej turze nie wygra - zaznaczył. To pokazuje bardzo podobną sytuację jak w Polsce - mamy partię skrajnie nacjonalistyczną, eurosceptyczną. (...) Mamy siły modernistyczne, w tym Nowoczesną, której (...) najbliżej do Macrona - analizował.
Pytany przez dziennikarzy, czy polski rząd robi wystarczająco dużo w kwestii Brexitu, Petru odpowiedział: "Moim zdaniem polska polityka zagraniczna to polityka walkowera". Polska nie jest w stanie w UE nic skutecznie załatwić, nie rozumie procesów unijnych, co widać było ostatnio w super nieskutecznych działaniach polskiego rządu. Pan (minister spraw zagranicznych Witold) Waszczykowski nie umie rozmawiać o pieniądzach - wyliczał.
Jego zdaniem Polska ma duże opóźnienia w wydatkowaniu środków unijnych. Jeśli okaże się, że większość naszych wydatków będzie miała miejsce po 2019 r. - ze względu na to 3-letnie opóźnienie, jakie ma miejsce w przypadku budżetu - to my stracimy więcej niż 15 proc., bo dużo więcej zostanie wydane. W ramach tych kwot proporcjonalnie zostanie więcej Polsce zabrane - powiedział.
(mn)