Chodzi o słynną wypowiedź Palikota w programie TVN24: „Uważam prezydenta za chama”. W ten mało parlamentarny sposób poseł skomentował przecieki z prezydenckiej rozmowy z Radosławem Sikorskim w sprawie tarczy antyrakietowej. Minister miał być traktowany w sposób nieelegancki i pełen nieufności. Janusz Palikot stwierdził, że jeśli te doniesienia się potwierdzą, to uzna prezydenta za „chama”.
Teraz poseł PO broni się: Każdy z nas ma prawo do osobistej oceny tego, kim ktos inny dla niego jest:
Ta linia obrony nie przekonuje jednak prokuratury, która wszczęła formalne śledztwo w sprawie. Za obrazę głowy państwa grozi do trzech lat więzienia.