Gdy obserwuję (trochę) obecną kampanię, to łatwo mi ustalić, na kogo nie głosować. Na pewno nie mogę oddać głosu na Korwina-Mikke - bez uzasadnienia. Nie mogę głosować na Kukiza, choć jawi mi się jako ideowy człowiek, który jednak związał się z absurdalnym pomysłem większościowych wyborów i twierdzi (choć sa całkowicie jednoznaczne dowody na rzecz tezy przeciwnej), że dzięki temu obywatele uzyskają większy wpływ na politykę. Nie mogę głosować na panią Ogórek, choć to piękna kobieta. Kłopot w tym, ze jeżeli coś powie (na szczęście zdarza się to rzadko) to natychmiast bolą mnie zęby. Nie mogę głosować na B. Komorowskiego. Nie tylko dlatego, że to myśliwy, który dla przyjemności (a nie po to, żeby mieć korzyść materialną) strzela(ł) do zwierząt. Nie tylko dlatego, że ma kłopoty z ortografią (też je mam). Nie tylko dlatego, że popełnił wiele gaf. Nie tylko dlatego, ze nosi sygnet. Przede wszystkim dlatego, ze nie chce powiedzieć, co będzie robił. Zgoda i bezpieczeństwo - to nic nie znaczy. W ciągu pierwszej kadencji Komorowski parę rzeczy przesądził. Podpisał przede wszystkim ustawę o drastycznym wydłużeniu wieku emerytalnego. Uważam, że to nie tylko błąd merytoryczny, ale - to może ważniejsze - dowód na niewiarygodność i lekceważenie obywateli (wszak wniosek o referendum poparło ponad dwa miliony ludzi).
No więc pozostał mi Duda. Jeszcze dwa tygodnie temu byłem pewien, ze mam swojego kandydata. Niestety, dziś mam trochę wątpliwości. Niedobra jest ta sprawa z UW. Tym bardziej, że Duda nie powiedział o swojej "drodze" z własnej woli, no i był tam nie na politycznym starcie tego środowiska (gdy szefem był T. Mazowiecki), tylko w partii jednoznacznie neoliberalnej, którą kierował L. Balcerowicz. To był wybór znaczący, z którym sympatyzować nie potrafię. Poza tym Duda kilka razy wypowiadał się mętnie. Jest dla mnie teraz ważne, co powie o SKOK-ach, a właściwie jak oceni postępki senatora Bieleckiego.
PS: Moja dobra znajoma powiedziała mi, ze ona już kilka razy była na wyborach i - z braku satysfakcjonującego ją kandydata - po prostu oddawała głos nieważny. Może to jest rozsądne? Na pewno byłoby rozsądne, gdyby na kartach do głosowania (podobno jest tak we Francji) była rubryka: świadomie na nikogo nie głosuję. Prezydent mógłby taki projekt nowelizacji ordynacji wyborczej szybko złożyć. Byłyby powody do gratulacji. Ja w każdym razie szukałbym okazji by wyrazić uznanie.