W debacie zorganizowanej przez TVP nikt nie oszałamiał nadzwyczajną formą, nikt nie oczarował publiczności, ale też nikt nie zaliczył kompromitującej wpadki. A ponieważ można przypuszczać, że widownia nie była rekordowa, to do tzw. przeciętnego wyborcy dotrze przede wszystkim informacja, że Komorowski jednak się na debacie pojawił. Zatem plus dla niego.
Teraz zapewne czeka nas krótka, choć intensywna batalia o debatę jutrzejszą. Sztab Komorowskiego wyzywać będzie Kaczyńskiego na spotkanie "oko w oko" i pojedynek głównych pretendentów w TVN.
Poza tym trwać będzie, a być może przeniesie się do sądu spór o to, czy Komorowski jest czy nie jest zwolennikiem prywatyzacji szpitali. Niewykluczone są też niespodzianki personalne - sztaby negocjują i rozmawiają o poparciu dla swoich kandydatów i być może w tym ostatnim, przedwyborczym tygodniu doczekamy się jakichś efektownych, a zaskakujących deklaracji politycznych.