Nikt nie wie, co się stało. Uczeń stał i padł - opisuje wydarzenia dyrektor szkoły Dariusz Jachowski. To było podczas rozgrzewki, podczas pierwszych pięciu minut i nie po biegu wysiłkowym, tylko po lekkim truchcie - zaznacza w rozmowie z reporterem RMF FM Tomaszem Fenske.
Dodaje, że chłopak cieszył się dobrym zdrowiem, a do niedawna trenował baseball. Wszyscy są w szoku. Przemek na nic się nie uskarżał, nie żałował się na WF-ie. Przyczyny omdlenia i śmierci ostatecznie pozwoli ustalić sekcja zwłok chłopaka.
Zdaniem dyrektora szkoły taka sytuacja mogła wydarzyć się wszędzie i na każdej lekcji.
Władze szkoły planują uczcić pamięć Przemka, w jaki sposób - decyzję podejmą jutro.