Sprawa trafiła do prokuratury, a szef Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej został zdymisjonowany przez nadzorującą tę instytucję minister nauki.
Okazało się bowiem, że w ubiegłym roku firma utopiła ogromne pieniądze, inwestując w bardzo ryzykowne instrumenty finansowe rynku walutowego, zwane opcjami lub kontraktami terminowymi.
Szefowie NASK nie mają sobie nic do zarzucenia, a winą obciążają... bank, który zarządzał inwestycją mając świadomość, że zawarcie z NASK umowy na opcje jest złamaniem prawa.