Zamiast do limuzyny, drogiego samochodu, albo chociażby taksówki zasiedli na łyżce żółtej koparki, która podjechała pod kościół. A właściwie nie tyle na łyżce co na fotelach zamontowanych na platformie przymocowanej do koparki. Młodzi trzymali się mocno wcześniej trzymają swój pomysł w tajemnicy. Skoro lekarze ślubują w kitlach, nauczyciele wysmarowani kredą, a spadochroniarze pod otwartą czaszą to dlaczego budowlańcy mięliby nie jechać na wesele koparką…
Weselnikom musiały „opaść kopary”. Ciekawe gdzie młodzi spędzą noc poślubną?