RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

MON zlekceważyło alarm specpułku

Aktualizacja: Wtorek, 1 lipca (07:00)

W lutym zeszłego roku ppłk Mirosław Szapel z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego zdiagnozował zagrożenie prawidłowej realizacji zadań planowanych na kwiecień 2010 r. w samolocie TU-154M - wynika z informacji "Naszego Dziennika". Zespół Bezpieczeństwa Lotów 36. SPLT alarmował wówczas MON, że limity paliwowe nie zabezpieczają zamierzeń szkoleniowych na rok 2010, zmuszając do drastycznego obniżenia nalotu treningowego.

Zespół, a także piloci (wśród nich mjr Arkadiusz Protasiuk), podnosili też problem braku części zamiennych i serwisowania samolotów. By móc latać, wojskowi technicy musieli "pożyczać" części z przeznaczonych do naprawy maszyn Jak-40 i Tu-154M.

Ograniczenia poskutkowały tym, że nalot treningowy musiał zostać - jak oceniali wojskowi - "drastycznie zmniejszony". Uznano wówczas, że limity mogą negatywnie wpłynąć na bezpieczne wykonywanie zadań.

Problemów związanych z finansami było jednak znacznie więcej. Pułku nie było stać na zakup części zamiennych w wyniku cięć budżetowych, a to w razie awarii powodowało długie przestoje maszyn. Sytuacja była na tyle poważna, że sugerowano, iż brak części zamiennych może spowodować zagrożenie w wykonaniu zadań samolotów Jak-40 i Tu-154M. Co ciekawe, w tej trudnej sytuacji samolot Tu-154M był jednak wymieniany jako stosunkowo najbardziej niezawodny na tle innych maszyn będących w wyposażeniu pułku.

Problem ograniczania środków na zakup części zamiennych nie był nowy. Potwierdza to analiza stanu bezpieczeństwa lotów Sił Powietrznych w 2009 r., zatwierdzona jeszcze przez śp. gen. Andrzeja Błasika. Odnotowane w niej problemy ze starzejącym się sprzętem i częściami zamiennymi (wręcz wskazywano na duże ich braki) oraz postępujący proces starzenia się techniki lotniczej i problemy z realizacją umów serwisowych zostały określone jako problemy ciągnące się za Siłami Powietrznymi od lat.

Piloci wprost uznali, że niewystarczająca ilość sprzętu oraz części zamiennych do zabezpieczenia planowanych zadań lotniczych w jednostkach wytworzyła powszechne zjawisko tzw. kanibalizmu technicznego.

Usprawiedliwiano tego typu działania faktem, że podobnie postępują inne państwa, ale zauważono, że niesie to za sobą zagrożenie większą usterkowością maszyn.

Nasz Dziennik

Dalsza część artykułu pod materiałem video: