Jego zdaniem o zwycięstwie komunistów zdecydowały głównie „martwe dusze” – głosy osób, które już nie żyją bądź nie brały udziału w wyborach. Domagamy się dostępu do spisu wyborców, co nam uniemożliwiono. Żądamy również dostępu do państwowych mediów, by wyjaśnić ludziom, co ostatnio wydarzyło się w Kiszyniowie i kto za to odpowiada. Chcemy również powołania komisji, która zbada te zajścia - zaznaczył.
Kolesnik odrzucił oskarżenia, że to opozycja odpowiada za wczorajsze zamieszki w stolicy. Według niego miała tam miejsce prowokacja - rozruchy wywołali ludzie, których zorganizowała obecna władza, a chodziło o skompromitowanie ugrupowań opozycyjnych.
W trakcie wczorajszych wielogodzinnych starć policji z demonstrantami w Kiszyniowie rannych zostało ponad 200 osób. Funkcjonariusze służb bezpieczeństwa zatrzymali co najmniej 193 osoby. Demonstranci zostali oskarżeni o plądrowanie, chuliganizm, rabunek i akty kryminalne. Prezydent Vladimir Voronin określił ich działania jako zamach stanu. We wtorek na ulicach stolicy kraju demonstrowało około 10-15 tys. osób. Posłuchaj relacji reportera RMF FM Krzysztofa Zasady:
Według wstępnych danych, w niedzielnych wyborach komuniści zdobyli ok. 50 proc. głosów, co daje im 61 miejsc w 101-osobowym parlamencie. Trzy proeuropejskie partie opozycyjne uzyskały razem 35 proc. głosów. Partia Liberalna otrzymała 13 proc. głosów, Partia Liberalno-Demokratyczna 12, a "Sojusz Nasza Mołdawia" 10 proc. głosów.