Centrum ma zajmować się kontrolowaniem filmów i programów nadawanych w mediach pod kątem tego, czy są opatrzone odpowiednimi oznaczeniami. Wszystko to będzie leżało w kompetencjach instytucji, składającej się z prezesa, wiceprezesa, rady i bliżej nieokreślonej liczby pracowników.
Autora projektu, Tadeusza Cymańskiego, pytania o organizację Centrum tylko irytują. - Ja wyrażam nadzieję, że to będzie kilku, kilkunastu ludzi, że będą zarabiać po 3, po 7 czy po 2 tysiące. Ale chyba nie tu leży istota projektu - dodaje, że koszt działalności nowego ciała można policzyć, ale „myśmy nie policzyli”. Wcześniej w rubrykę „skutki finansowe” wpisano „brak”. Tadeusz Cymański twierdzi jednak, że wszelkie dociekania na temat pieniędzy są nie na miejscu, bo tu chodzi o ideę.