Jak powiedział nam rzecznik katowickiej policji, to prawdopodobnie jakaś substancja do palenia. Wśród osób, które się zatruły, wymieniana była nazwa "Mocarz".
W czwartek późnym wieczorem w ciągu kilku godzin do szpitali z objawami zatrucia trafiło osiem młodych osób. W piątek od rana - 20 kolejnych. Do zatruć doszło w różnych punktach miasta. Trzema odurzonymi zaopiekowano się na Placu Wolności.
Życiu osób, które trafiły do szpitali, zdaniem lekarzy nie zagraża już niebezpieczeństwo.
Policja ustala, czy wszyscy zażywali dopalacze, a jeśli tak to, skąd je mieli. Policjanci proszą o kontakt osoby, które mogą wskazać źródło pochodzenia trującej substancji.
Ale na tym nie koniec. Pięciu pacjentów w związku z intoksykacją dopalaczami trafiło do poznańskich lecznic. W środę na ulicy znaleziono cztery nieprzytomne osoby - na razie jednak nie udało się ustalić, czym dokładnie się zatruły.
W ubiegłym roku Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Katowicach odnotowała w całym regionie 602 przypadki zatruć dopalaczami. Trzy osoby zmarły. W pierwszym kwartale tego roku zatruć było już natomiast około 300, z czego ponad 250 osób wymagało leczenia szpitalnego.
Według danych Sanepidu, najczęstsze ofiary dopalaczy to młodzi ludzie w wieku od 15 do 24 lat. Najwięcej tego typu środków sprzedaje się w regionie w Wodzisławiu Śląskim, Katowicach, Chorzowie, Częstochowie, Rybniku, Gliwicach, Bytomiu, Rudzie Śląskiej i Sosnowcu.
(j.)