Dodajmy w tym miejscu, że problem narasta i ma charakter naukowy. Wybitny uczony młodego pokolenia dziwi się, że już tyle lat rządzi pokolenie "Solidarności", a jeszcze nie rozwiązało tego problemu. Nie rozpoczęto prac wykopkowych i nie ma żadnego instytutu naukowego, (którym tenże uczony by pokierował zapewne), a który opracowałby zasady i procedury kwalifikacji ludzi na odpowiednie cmentarze, a nawet stosowne do zasług zmarłego, miejsce. Np. działacze PZPR nie tylko na peryferyjnych, wydzielonych cmentarzach, ale nawet pod murem, aby wyraźnie podkreślić ich odrażający wymiar moralny. Nie ma tego postulatu wprost, ale ja bym wprowadził dodatkowo zasadę, że należałoby ich chować chyłkiem i w godzinach wieczornych lub wczesnorannych, aby uniknąć demoralizacji. Może nawet w anonimowych grobach?
Koniec żartów, czas potraktować rzecz poważnie. Intencje tej kampanii są oczywiste. Prawa biologii są nieubłagane. Dobiega końca czas pokolenia, które budowało PRL, kierowało nim i w końcu oddało - pokojowo - w Polsce władzę. Nie chcę używać nazwisk, bo są one powszechne znane. Pokolenie to ma w swoich życiorysach rozmaite, także i wstydliwe momenty. Nie poszło po 1945 roku do lasu, spora jego część uwierzyła w hasła o sprawiedliwości społecznej i nowym ustroju, który miał przynieść ludzkości szczęście. Przegrało ono ideowo i politycznie, nie ma sporu czy miało ono rację, czy też nie. Nie ma też wątpliwości, że występują okoliczności łagodzące dla wyroku historii wobec tego pokolenia.
Ale to wszystko nie ma znaczenia, hunwejbinom to nie wystarcza. Trzeba tych ludzi wymazać z narodowej historii, wykląć i zapomnieć. Może w niej zostać carski generał Starynkiewicz, który zbudował w Warszawie kanalizację, ale nie ma miejsca dla ludzi, którzy budowali Nową Hutę, a tym bardzie "okrągły stół". Bohaterscy oficerowie ideologiczni ostatniego etapu, którzy w PRL siedzieli cicho i kończyli studia, dziś zabierają się za rewolucję. Żywych się boją, to walczą ze zmarłymi i półżywymi.
Naprawdę o taką Polskę siedzieli w więzieniach Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki lub Bronisław Geremek? Wielokrotnie słyszałem jak powtarzali, że nie. Ale oni też może zdrajcy?