Między siedzeniami błyskawicznie pojawia się rozkładany, długi stół. Na nim biały obrus, porcelana i szampan. Studenci w smokingach i wieczorowych sukniach wznoszą toasty, a wśród tłumu pasażerów usługuje im kelner, także student. Nie podoba mi się jak ludzie jedzą w metrze. Chyba, że ograniczają się do jabłka czy gruszki - komentuje happening jedna z pasażerek.
W specjalnym komunikacie zarząd londyńskiego metra docenił poczucie humoru studentów. Dodał jednak, że metro powinno być dla pasażerów przede wszystkim środkiem transportu, a nie prywatną restauracją.