Nie tyle samo Święto, ile jego bohaterowie - nasi antenaci, którzy z trzech zaborów, tak różnych, potrafili skleić jeden kraj i jeden naród. Nie szło im łatwo. Kapitan Olgierd Borchardt (kto Go jeszcze czyta?), w swoich wspomnieniach opowiada o obchodach 3 Maja w Szkole Morskiej w Tczewie. Wspomina jednego z wychowawców, który dziesięć lat po listopadowym dniu 1918 roku przemawiał w duchu historycznej pogadanki do kadetów: "Otczizna nasza została podzielona na trzy czensti. Jedną wzięli Germańcy, drugą Awstryjcy, trzecią - my!". Ot, i tacy Polacy zbudowali II Rzeczpospolitą. Może państwo niezbyt udane, mało sprawiedliwe, ale jednak polskie. Ci oficerowie pruskich, carskich i cesarskich szkół oficerskich bohatersko walczyli w 1939 roku i choć mieli czasem kłopoty z polskim językiem literackim, to nie mieli wątpliwości, gdy przyszło zdać sprawę ze swojego patriotyzmu.
Wnioski z tego są dwa. Optymistyczny: nie ma takich podziałów w polskim społeczeństwie, którego nie damy rady przezwyciężyć. Pesymistyczny: wojna raczej nam nie grozi, trzeba zatem znaleźć inne wyzwanie, które pozwoli zjednoczyć nasze siły. Czy to możliwe? Czy damy radę?