Kiedy prezydent Barack Obama podejmował decyzję o akcji militarnej niemal bez konsultacji z Kongresem, McCain bronił go przekonując, że nie można tracić nawet kilku dni na debaty, gdyż w przeciwnym wypadku w Bengazi nie będzie czego ratować. Później krytykował administrację, kiedy USA przekazały kontrolę nad operacją w Libii NATO i wycofały swe samoloty bojowe. Dla USA wycofanie naszych wyjątkowych możliwości ofensywnych w tym czasie będzie oznaczało wysłanie niewłaściwych sygnałów - przekonywał.
McCain nalega też na dostarczenie powstańcom broni, twierdząc, że USA i ich partnerzy nie mogą pozwolić Kaddafiemu na skonsolidowanie sił w kontrolowanej przez reżim części kraju, co doprowadzi do militarnego impasu.
Agencja Associated Press podkreśla, że dzień przed wizytą McCaina amerykański minister obrony Robert Gates poinformował, że prezydent Barack Obama zgodził się na wysłanie do Libii uzbrojonych samolotów bezzałogowych. Maszyny te będą użyte do nalotów przeciwko siłom Kaddafiego po raz pierwszy od 4 kwietnia, kiedy USA przekazały NATO kontrolę nad operacją. Libijscy powstańcy skarżą się bowiem, że dotychczasowe działania powietrzne Sojuszu były mocno nieskuteczne i nie powstrzymały sił rządowych.