Dawid Bratko już we wtorek zapowiadał, że nie zgadza się z decyzją o zamknięciu sklepów i że zacznie ponownie handlować dopalaczami. Twierdzi, że przez zakaz stracił około miliona złotych.
"Król dopalaczy" usłyszał zarzuty
Dawid Bratko, właściciel sieci sklepów z dopalaczami, usłyszał prokuratorskie zarzuty. Wbrew decyzji sanepidu, 23-latek zdjął plombę z drzwi jednego ze swoich sklepów i sprzedawał niebezpieczne specyfiki. Mężczyzna zeznawał w prokuraturze przez dwie godziny.