Podobnie jak w przypadku Gazociągu Północnego cena nie ma tu jednak znaczenia, bo na wielkich zamówieniach zarabiają kremlowskie klany - chodzi o przejmowanie gigantycznych budżetowych środków. Biorąc pod uwagę koszty wydobycia w trudnych syberyjskich warunkach i koszty transportu, ta inwestycja będzie opłacalna dopiero, gdy cena ropy podskoczy do 137 dolarów. Przyznaje to sam Siergiej Bogdańczykow - szef Rosneftu, przedsiębiorstwa działającego w branży paliwowej i gazowej.
Eksperci zauważają także, że na razie Rosja nie jest w stanie wysłać na Wschód więcej niż 18 mln ton ropy, a budowany ropociąg ma dwa razy większą moc przesyłową. Posłuchaj relacji moskiewskiego korespondenta RMF FM Przemysława Marca: