Ten system obowiązuje od dwóch lat. Jego składową jest między innymi średni dochód na gospodarstwo domowe. I jak na ironię, biedniejsze regiony dostają z tego powodu mniej pieniędzy.
W innych oddziałach wojewódzkich były nadwyżki finansowe, które leżały na kontach. W tym samym czasie my musieliśmy de facto kredytować działalność Narodowego Funduszu Zdrowia, udzielając świadczeń pacjentom i czekając długie miesiące na zapłatę, która była niepewna - powiedział naszemu reporterowi Piotr Krawiec, dyrektor szpitala w Kraśniku.