Pośredniaki wreszcie będą mogły zająć się szukaniem ofert zatrudnienia, a nie opłacaniem składek zdrowotnych za bezrobotnych. Rząd rozważa dwa pomysły - pisze czwartkowy "Dziennik Gazeta Prawna".
Jak zdradza gazecie minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz, zgodnie z pierwszym pomysłem, prawo do ubezpieczenia zdrowotnego w przypadku bezrobotnych miałoby być określane tylko na podstawie numeru PESEL. Druga koncepcja zakłada możliwość oddzielenia statusu bezrobotnego od osób, które nie osiągają dochodów w wysokości połowy minimalnego wynagrodzenia i nie poszukują aktywnie pracy. "Nie straciłyby ubezpieczenia, ale w ich przypadku urzędy pracy nie musiałyby przesyłać co miesiąc dokumentacji do ZUS. To ograniczyłoby biurokratyczne obowiązki" - podkreśla dziennik.
Tematem czwartkowego wydania "Dziennika Gazety Prawnej" są także polskie uczelnie. Okazuje się, że tylko 3 procent naszych szkół wyższych i instytutów badawczych zasłużyło na najwyższą notę A+.
"Większość jest na przeciętnym poziomie. Najsłabsze placówki stracą dofinansowanie ministerstwa" - pisze dziennik.
Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu.
O gigantycznych kolejkach do lekarza specjalisty pisze najnowszy "Fakt". Tabloid podaje przykład przychodni przy Szpitalu Bielańskim w Warszawie, gdzie w kolejce do endokrynologa stało ostatnio kilkaset osób! "Pierwsi przyszli o trzeciej w nocy!" - relacjonuje dziennik i podkreśla, że takie kolejki jak przed warszawską przychodnią ostawiają się regularnie w całej Polsce.
"Fakt" przytacza wyniki ekspertów fundacji Watch Health Care, z których wynika, że czas oczekiwania na wizytę u specjalisty wydłuża się. Średni czas oczekiwania na leczenie w ramach NFZ wynosi obecnie 3 miesiące i jest o trzy tygodnie dłuższy niż w ubiegłym roku. To może nieodwracalnie pogarszać szanse pacjenta na skuteczne leczenie i powrót do zdrowia - przestrzega w rozmowie z tabloidem dr Krzysztof Łanda z fundacji WHC.
Najdłużej obecnie trzeba czekać na wizytę u ortopedy - średnio 345 dni. Do angiologa, specjalisty od chorób naczyń krwionośnych, czeka się średnio 216 dni.
"Gazeta Wyborcza" poświęca pierwszą stronę czwartkowego wydania tematowi szwaczek z Bangladeszu, które nadal pracują z narażeniem życia.
"Nic nie zmieniło się od katastrofy w jednej z fabryk (gdy na przedmieściach stolicy zawalił się budynek Rana Plaza - przyp. red.), w której zginęło ponad tysiąc osób. Światowe koncerny chcą poprawić warunki pracy, ale nie ma wśród nich gdańskiego LPP" - donosi "Wyborcza".
Gazeta przypomina, że miesiąc po katastrofie LPP oświadczyło, iż rozważa przystąpienie do światowego porozumienia. "Spółka uważa jednak, że tragedia w Rana
Plaza to nie jej problem, i nie chce ponosić za nią odpowiedzialności" - mówi "wyborczej" Maria Huma z kampanii Clean Clothes Polska.
Fiskus chce kupić superlimuzynę obłożoną najwyższą akcyzą - donosi także na pierwszej stronie "Wyborcza".
"Ekologia i zużycie paliwa są bez znaczenia. To wbrew rozporządzeniu premiera, według którego w publicznych przetargach na samochody osobowe obowiązkowymi kryteriami muszą być: zużycie energii, emisja CO2 oraz emisje tlenków azotu, cząstek stałych i węglowodorów" - komentuje dziennik.
Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu.
"Donald Tusk skierował do MSW projekt zarządzenia przewidujący "użycie 11 listopada żołnierzy Żandarmerii Wojskowej do udzielenia pomocy policji" - donosi "Gazeta Polska Codziennie". Wojskowi mają zabezpieczać Marsz Niepodległości i odbywający się tego samego dnia szczyt klimatyczny.
Dziennik podkreśla, że w uzasadnieniu do projektu na uwagę zasługują słowa Tuska, który zastrzega: "Projekt ten będzie również testem dla służb odpowiedzialnych za stan bezpieczeństwa i porządku publicznego w zakresie właściwego zapobiegania i przeciwdziałania zidentyfikowanym ryzykom, a także likwidacji wszelkich źródeł napięć i niepokojów społecznych".
Na temat pomysłu w ostrym tonie wypowiada się poseł PiS-u Tomasz Kaczmarek. Używając wojska, Tusk chce wywołać zamieszki. W sprawie organizowania szczytu klimatycznego w Warszawie złożyłem zawiadomienie do prokuratury w związku ze świadomym stworzeniem zagrożenia życia i zdrowia Polaków, którzy tego dnia w sposób godny będą chcieli czcić święto państwowe - mówi polityk.