Wszyscy oskarżeni są o przyjmowanie pieniędzy od zakładów pogrzebowych za informacje o zgonach pacjentów. Oszukiwali rodziny zmarłych i wyłudzali od nich pieniądze - w sumie to około 150 tysięcy złotych.
Na wokandzie dzisiejszej sprawy jest aż 119 nazwisk. Według oskarżyciela działanie lekarzy i dyspozytorów przekraczało wszelkie granice. Zgubiła ich zbytnia dokładność. Najcięższym dowodem są bardzo dokładne rozliczenia, kto dawał, komu i ile. Dowodem są też bilingi. Dochodziło do tego, że pracownicy pogotowia konkurowali ze sobą, kto zdobędzie więcej pieniędzy.
Wyrok nie zapadnie jednak szybko. Ten proces, podobnie jak poprzedni, w którym skazano dwóch sanitariuszy i lekarzy, może ciągnąć się latami.