Brak lekarzy specjalistów prowadzi do zdrowotnych absurdów. Na przykład na wizytę u okulisty na Mazowszu czeka prawie... 38 tysięcy osób. Nie lepiej jest w Łódzkiem. Tam na wizytę u kardiologa czy okulisty czeka się prawie rok. Ale w tym regionie - jak ustaliła nasza reporterka Agnieszka Wyderka - poszukiwani są także: radiolodzy, anestezjolodzy, lekarze rodzinni, patomorfolodzy i zabiegowcy.
A pacjenci? Muszą jakoś sobie radzić. Jeśli mają pieniądze, wybierają wizyty prywatne, jeśli nie - muszą uzbroić się w cierpliwość i odstać swoje w kolejce:
Jednak najgorsze jest to, że średnia wieku lekarzy specjalistów przekracza w Łódzkiem 55 lat. Gdyby w tej chwili ściśle przestrzegać zatrudnienia w jednym czy dwóch maksimum miejscach pracy, okazałoby się, że połowę poradni specjalistycznych należałoby zamknąć, wówczas kolejki wydłużyłyby się dwukrotnie - przyznaje prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi Grzegorz Krzyżanowski.
Według ekspertów, lekarze specjaliści będą dostępni w Łódzkiem tylko przez następnych 5 lat, potem zacznie brakować specjalistów z każdej dziedziny. W Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej od kilku miesięcy wiszą z kolei ogłoszenia o pracę dla lekarzy specjalistów – ortodontów, chirurgów szczękowych, anestezjologów czy pediatrów. Chętnych jednak brak. Dlaczego? Posłuchaj relacji reporterki RMF FM Barbary Zielińskiej:
Pacjenci są bardzo zaradni. Zamiast zapisać się w jednym miejscu do specjalisty, zapisują się w kilku miejscach, a potem wizyt nie odwołują - tłumaczy rzeczniczka mazowieckiego NFZ Wanda Pawłowska. Fundusz chciałby niefrasobliwych pacjentów karać, ale nie może, bo - jak zaznacza Pawłowska - nie ma takich przepisów...
NFZ karać nie może, ale - co widać - nie może także pomóc.
Oczywiście Fundusz przyparty do muru przyznaje, że kolejki do specjalistów to także problemy kadrowe. Ale na tym poprzestaje....