Kojot, którego nazwano Halem, beztrosko polował na kaczki i inne ptaki, żyjące w parku. W tym czasie w akcję jego poszukiwania zaangażowano policyjnych snajperów ze środkiem usypiającym, strażników parkowych, a nawet śmigłowiec.
Gdy już wydawało się, że udało się zapędzić zwierzę w kozi róg kojot wskoczył do wody, zanurkował, przepłynął pod mostem i pobiegł dalej. W końcu jednak dał się schwytać.
Kojot został już zbadany przez lekarzy – cieszy się dobrym zdrowiem. Teraz trafi na objęty ochroną teren w górnej części stanu Nowy Jork.