Brak oskarżonego na sali to ogromny problem dla haskiego trybunału, ponieważ w jego statucie zapisano zakaz sądzenia pod nieobecność. Prawdziwe komplikacje wynikną jednak w przyszłym tygodniu, kiedy przewidziane jest wystąpienie obrony. Ponieważ Karadżić broni się sam, to trudno sobie wyobrazić proces bez obrońcy. Posłuchaj relacji korespondentki RMF FM Katarzyny Szymańskiej-Borginon:
Przewiduje się, że proces bośniackiego przywódcy będzie trwał co najmniej trzy lata. Grozi mu dożywocie. Zarówno obrona jak i prokurator będą mieć rok na przedstawienie stanowiska.
64-letni Karadżić został schwytany przed 15 miesiącami i odesłany do Hagi. Oskarżono go o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, w tym w dwóch przypadkach o ludobójstwo podczas wojny bośniackiej (1992-1995). Karadżić odpowie przed ONZ-owskim trybunałem m.in. za masakrę około ośmiu tysięcy Muzułmanów w Srebrenicy w lipcu 1995 roku. Oskarżony zaprzecza wszystkim zarzutom.
Przed budynkiem trybunału w Hadze manifestowało około stu matek ofiar ze Srebrenicy. Na sali rozpraw obecnych było około 30 kobiet. Protestujący, w tym członkowie około 20 stowarzyszeń ofiar wojny w Bośni, rozwinęli transparent z napisem: "Hańba dla Europy. Ludobójstwo: 8106 zamordowanych w Srebrenicy w 1995 roku".