Skocznia była super przygotowana, zeskok został utwardzony. W środę śnieg był bardzo miękki, trudno było złączyć narty, popełniłem drobny błąd, ale warunki uniemożliwiały perfekcyjne lądowanie - mówił Kamil Stoch. Pytany o samopoczucie stwierdził, że wszystko jest już w porządku. Żadnych środków przeciwbólowych nie przyjmuję. Wczoraj wziąłem tylko jedną tabletkę. To był upadek, jakie często się zdarzają przy lądowaniu, nie ma co wzbudzać paniki, bo nic się nie stało" - stwierdził.
Skoczek z Zębu przyznał, że po środowym zamieszaniu z upadkiem, w czwartek wstał o godz 13.30. Niedługo później zasiadł przed telewizorem, by dopingować Justynę Kowalczyk. Super wynik, gratuluję. Justyna jest przegościówą - powiedział.
(mn)