Justyna już przed biegiem mówiła, że ten morderczy podbieg pod koniec dystansu jest bardzo niebezpieczny. To właśnie tuż za nim, na zjeździe nasza zawodniczka straciła przytomność. Jako pierwsi na pomoc pospieszyli znajdujący się na trasie członkowie ekipy białoruskiej. Pojechała po nią karetka i skuter śnieżny.
Włosi nie bardzo jednak wiedzieli jak dotrzeć do polskiej zawodniczki; po długim błądzeniu udało im się dostarczyć Justynę do namiotu medycznego na stadionie. Zdaniem doktora Roberta Śmigielskiego Justynie zabrakło sił. Trener zapowiedział, że nasza zawodniczka wystartuje w kolejnych biegach. Według słów Aleksandra Wieretielnego narty zawodniczki były dobrze przygotowane.