74-stronicowy tekst napisany przez współautora głośnej książki o Lechu Wałęsie, oparty jest - tak jak proces lustracyjny z 2000 roku - przede wszystkim na tzw. dziennikach koordynacyjnych, w których Aleksandrowi Kwaśniewskiemu synowi Zdzisława, przypisano numer rejestrowy 72 204. Ten sam numer figuruje przy kryptonimie tajnego współpracownika "Alka" zarejestrowanego w czerwcu 1983 roku i wyrejestrowanego we wrześniu ’89. To na tej - mocnej z punktu widzenia esbeckich dokumentów, ale słabej z punktu widzenia udowodnienia współpracy przed sądem - podstawie Gontarczyk wysuwa wniosek: Kwaśniewski to TW "Alek".
Jedyną nową i - zdaniem autora - silną poszlaką tej współpracy jest fakt, że w zupełnie innej sprawie operacyjnej SB informuje, że TW o tym numerze rejestrowym mieszka na ulicy Polinezyjskiej - a właśnie tam w tym czasie mieszkał ówczesny redaktor naczelny ITD. Gontarczyk pisze, że teczki "Alka" zostały - podobnie jak wszystkie inne teczki dziennikarzy z tych lat - zniszczone, ale jego zdaniem, choć wokół współpracy Kwaśniewskiego z SB pozostanie wiele fundamentalnych znaków zapytania, to nie przekreślą one twierdzenia, że były prezydent został w czerwcu ’83 zarejestrowany i nie była to rejestracja fikcyjna.
Dziewięć lat temu sąd lustracyjny stwierdził, że Kwaśniewski został zarejestrowany, ale nie ma dowodów, że jako TW "Alek". W kwietniu br. w Kontrwywiadzie RMF FM były prezydent zapewnił, że "Alek" to nie on. Z kolei w majowym Kontrapunkcie RMF FM i "Newsweeka" zaznaczył, że nazwisko osoby ukrywającej pod tym pseudonimem być może zdradzi na łożu śmierci.