A Roger Federer znów został ojcem. Ta wiadomość okazała się szczęśliwa nie tylko dla rodziny tenisisty, ale także dla Łukasza Kubota - Szwajcar wycofał się z turnieju w Madrycie, a tym samym zwolnił miejsce dla Polaka. Kubot wskoczył od razu do drugiej rundy, a w niej tak dobrze udawał Federera, że ograł Gillesa Simona. Niestety, w kolejnym meczu nie udało się powtórzyć tej sztuczki i polski tenisista odpadł z turnieju. Tymczasem Rogerowi Federerowi kolejny raz urodziły się bliźniaki (ma już dwie dziewczynki, teraz na świat przyszło dwóch chłopców). Swoją drogą, to ciekawe, że bodaj najsłynniejszy singlista świata w życiu prywatnym jest wybitnym specjalistą... od debla!
Wybory do Parlamentu Europejskiego coraz bliżej, a kandydaci wykazują się coraz ciekawszą (nie)wiedzą. Ostatnio dziennikarka TVP przepytała Otylię Jędrzejczak (lista PO) i Maciej Żurawski (SLD) z podstawowej znajomości polityki unijnej. Okazało się, że w przypadku naszych sportowców jest to bardzo przelotna znajomość. Zapytany o porozumienie z Kioto Żurawski strzelił sobie gola (pani wyjaśni bardziej co to z tym Kioto), a z kolei Otylia popłynęła na pytaniu o kompetencje Parlamentu. Jaki kraj przewodniczy Unii Europejskiej? - niedyskretnie dopytywała dziennikarka. Unii Europejskiej? - zdziwił się Żuraw. Faktycznie, czemu akurat Unii? Choć w sumie... chyba dlatego, że do zasiadania w strukturach tej właśnie organizacji szykują się Jędrzejczak z Żurawskim.
Niemiec płakał jak oddawał, czyli Robert Lewandowski żegna się z Borussią Dortmund i wyjeżdża na południe (konkretnie do Monachium). Nie jest to jednak jedyny transfer w małżeństwie Lewandowskich. Oto nie mniej ostatnio słynna żona polskiego napastnika, Anna, przeszła do jednej z telefonii komórkowych. Swój spektakularny wyczyn ogłosiła w reklamie, w której notabene występuje razem z mężem. Ów spot jest zresztą co najmniej zastanawiający. Wynika z niego, że pani Anna zmieniła operatora za kilkaset złotych, czego mąż wyraźnie jej zazdrości (przypomnijmy: Polak ma zarabiać w Bayernie około 160 tysięcy złotych dziennie). No i jakoś też trudno sobie wyobrazić, by celebrytka "przeszła do innej sieci" za taką sumę. Ale jedno jest pewne: nad swoim transferem Lewandowska zastanawiała się krócej niż mąż.