Skazany w czasie procesu zmieniał zeznania. Początkowo przyznał, że rzucił granatem w prezydenta USA i Micheila Saakaszwilego, przywódcę Gruzji, potem odwołał swoje słowa. Pocisk nie wybuchł, ponieważ był niesprawny.
Mężczyznę zatrzymano ponad miesiąc po zamachu. Podczas policyjnej akcji doszło do strzelaniny, w której zginął jeden z funkcjonariuszy.