Gruzini mają podobne problemy do tych, które przed laty (i nie chodzi tu o Grzegorza...) nękały polski futbol, choć tu kryzys jest jeszcze głębszy. Ligowe drużyny ledwo wiążą koniec z końcem, korupcja nie pozwala fanom wierzyć w uczciwość swoich ulubieńców co przekłada się na fatalną frekwencję. Odzwierciedlenie tego widać też w tabeli eliminacji Euro, bo po trzech meczach nasi rywale mają ledwie 3 punkty.
Będziemy dziś zdecydowanym faworytem. Odwaga jest więc niezbędna, by potwierdzić na boisku przewagę, którą (wreszcie!) mamy na papierze. Nie może nas też jednak zgubić zbytnia pewność siebie - Gruzini szczególnie na swoim boisku potrafią walczyć nawet z rywalami z piłkarskiego Olimpu. I choć wczoraj ich futbolowym światkiem wstrząsnęła wieść, że niezależnie od wyniku dzisiejszego meczu - ich selekcjoner odejdzie od drużyny - to Gruzini wcale nie muszą być przybici. Podrażnieni mogą być jeszcze groźniejsi.