RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Dokąd zajdzie Putin?

Sobota, 30 sierpnia (17:21)

To już jawna wojna - donoszą gazety. Jak gdyby do tej pory była ona tajna, czyli Putin miał rację mówiąc, że jakieś zielone ludziki kupiły mundury w sklepach i kałachy na bazarach. Otóż dla naiwnych to ładna bajka. Dla pozostałych ta wojna trwa od miesięcy i weszła właśnie w nową fazę. Czas zdjąć kominiarki.

Putin nie ma dobrego wyjścia. Obiecał swojemu narodowi powrót na scenę globalnego teatru i to nie w roli halabardzisty. Obiecał, że nawet jeśli go nie będą szanowali, to przynajmniej  będą się go bali. Obiecał, że to Rosja będzie zamawiać muzykę, wedle której świat będzie tańczył. Jeśli tak, to nie może być to muzyka underground. Orkiestrę musi być widać i słychać. To musiało  nastąpić. Kto się dziwi ten kiep - że zacytuję Sienkiewicza. Seniora.

Świat nie był na to przygotowany. Nie wyciągnął wniosków z kontredansu Putin-Miedwiediew. Nie zrozumiał, że ambicje Putina tkwią w społeczeństwie rosyjskim. Jego tęsknocie za mocarstwowością, nie podpartą przecież ani gospodarką, ani ideologią. Kiedy upadła koncepcja obozu światowego proletariatu z kierownicza rolą Rosji, trzeba było znaleźć nową ideę, napisać nowy scenariusz.

I Putin go napisał. To wydobyta z XIV wieku koncepcja "Trzeciego Rzymu" (po Rzymie właściwym i Konstantynopolu).  Przekonanie, że Rosja ma do odegrania światową rolę w  moralnej odnowie ludzkości.  To dlatego Putin biega do cerkwi i na procesjach prowadzają go patriarchowie.  Religia jest częścią rosyjskiego, agresywnego nacjonalizmu. 

To właśnie nacjonalizm, wielkorusizm, pchnął Putina na Ukrainę. Jak już tam wszedł, nie może, ot tak, po prostu wyjść. Bo to oznaczałoby dla niego wpisanie się na listę hańby. Obok Gorbaczowa i Dimitrija Samozwańca. Nie Putin "odnowiciel", lecz "nieudacznik".  Na to nie może i nie chce sobie pozwolić.

Co dalej zatem? Jedno wyjście dobre dla niego to aneksja wschodniej części Ukrainy. Bonusem jest nie donbaski węgiel czy przestarzałe huty, lecz dość nowoczesne fabryki zbrojeniowe, które się tam znajdują. Na to nie będzie jednak międzynarodowej zgody, bo ruszenie tej granicy ożywi tych wszystkich, którzy marzą o polskim Lwowie lub niemieckim Wrocławiu. Tych jest co prawda mniejszość, ale tylko  na razie. To obudzenie  nacjonalistycznych demonów w innych częściach Europy.

Drugie wyjście - nie czekać na międzynarodową zgodę. Zająć  tyle, ile mu pasuje. Ale, żeby mieć spokój na granicy, musi zbudować ją na przeszkodzie naturalnej.  Musi więc dojść do Dniepru. I na nim zostać po to, aby trwale zdestabilizować sobie sytuację na zachodzie. I mówić do nas Żyrinowskim: chcecie, to bierzcie resztę. Świat zawyje, wymyśli nowe sankcje, które wspólnym wysiłkiem Chin i Ameryki Południowej będą obchodzone.

Wyjście trzecie - strzelić sobie w łeb. Putin bez sukcesu na Ukrainie jest dla Rosji bezwartościowy.

Cóż nam, Polakom, zostaje. Wspierać ducha ukraińskiego?  Też pachnie nacjonalizmem, choć lokalnym, ale groźnym. W niektórych ukraińskich głowach kołacze myśl, aby cała Ukraina przesunęła się Zachód. Wdzięczyć się do Rosji - bez sensu. Trzeba czekać i inwestować w młode pokolenie Rosjan. Z nadzieją, że wielkomocarstwowe aspiracje znajdą się  tam w mniejszości. Jak u nas.

A na dziś znowu wybierać mniejsze zło. I liczyć, że w samej Rosji znajdzie się ktoś, kto Putinowi powie: stop. Tak już przecież bywało.

Źródło:  
Dalsza część artykułu pod materiałem video: