Niestety (dla moich bliskich) często stawiam pracę na pierwszym miejscu. Zdaję sobie sprawę, że nie powinienem tak czynić. Na najwyższym stopniu podium powinna zawsze stawać moja rodzina. Jednak - szczerze mówiąc - nierzadko bywa, że moi ukochani przegrywają w zawodach z moim zawodem dziennikarskim. Staram się im to jakoś rekompensować w wolne weekendy, kiedy jestem z nimi w domu, i... jeśli nie przygotowuję się do pracy, to nawet sobie troszeczkę porozmawiamy. A nawet czasem gdzieś się razem wybierzemy:)
Kolega tak ostrożnie się wypowiada, by nie urazić rodziny i pracy, ale taki dylemat ma chyba każdy. Sztuka to nie lada, by rozsądnie łączyć dwie najważniejsze w życiu sprawy, czyli pracę i rodzinę. Przyznaję, że czasami też z pracą przeginam, ale taka ona jest. Wymagająca i zazdrosna. Na szczęście moja rodzina to rozumie, chociaż zdarza się, że musi ściągać mnie na ziemię. Tak jak Ty, Bogdanie, w wolne dni nadrabiam zaległości związane z domowo-rodzinnymi sprawami.
Nie tylko żony dziennikarzy i mężowie dziennikarek tak mają. Nie wiem, jak nabrać dystansu do wykonywanej pracy; do tej pory jestem w moim zawodzie coraz większym długodystansowcem, coraz więcej życiowego czasu pożera mi moja profesja, kosztem mojej rodziny głodnej moich domowych pozytywnych emocji. Nie narzekam- stwierdzam fakt. Takie są Fakty w RMF FM :)
Widzę, że dziś nie możemy się pięknie różnić :) Ale po pracy Bogdan od razu do domu. W Krakowie pogoda barowa. Najlepiej zaszyć się w domu i zjeść dobrą kolację z rodziną. Jutro już piątek i sprawdziłam grafik. Mamy wolny weekend. Nadrobimy domowe zaległości!