Wstępne szacunki wskazują, że „sklonowanie” CryoSata byłoby znacznie tańsze. Połowa z kwoty 136 mln dol. to koszty samego startu, obsługi naziemnej i trzyletniej obsługi eksperymentów CryoSata. Te pieniądze można odzyskać i użyć ponownie. A naukowcom bardzo zależy na wynikach obserwacji satelity. Miałyby one wyjaśnić np. czy pokrywy lodowe wokół biegunów rzeczywiście się zmniejszają.
Jeśli CryoSat II rzeczywiście powstanie, na orbitę wyniesie go prawdopodobnie taka sama rakieta. Niemieccy i rosyjscy konstruktorzy rakiety Rockot twierdzą, że wiedzą już, co zawiodło i potrafią ten błąd skorygować. Będą mieli na to przynajmniej trzy lata, tyle bowiem potrwa ewentualne „klonowanie” satelity. Podobno firma oferuje też przy kolejnej próbie spory rabat.