O tym, że Anna Dereszowska śpiewa, opinia publiczna nie zawsze pamięta. Bo często "ciekawsze" i "klikalniejsze" są newsy na temat jej życia osobistego lub/i garderoby. A to jest wykształcona muzycznie osoba, która wygrała parę prestiżowych konkursów w tym temacie - od Osieckiej po "Śpiewajmy poezję". Na scenie umiejętnie łączy talenty głosowe z aktorskimi. I co ważne - nie zagrywa się, nie przesadza. Z ogromną charyzmą jakoś niesamowicie połączoną z kocim wdziękiem wykonuje utwory dynamiczne - "Każda kobieta to szpieg", "Jeszcze raz vabank" z komedii kryminalnej Juliusza Machulskiego "Vabank II, czyli riposta" czy bondowskie "Goldeneye". Ale potrafi też wciągnąć widza w swoje emocje śpiewając delikatnie i niezwykle poruszająco "Uciekaj moje serce".
Dla mnie wielką bohaterką tego koncertu była też Urszula Borkowska. Znana i ceniona w branży kompozytorka, aranżerka i pianistka tego wieczora siedziała za fortepianem. To ona szefuje Machinie del Tango (i jeszcze paru innym zespołom). To ona wymyśliła tę płytę. I to ona stworzyła wszystkie aranżacje. Co ciekawe, "przenicowała" na tanga znane filmowe melodie, które tangami wcale nie są. Podziwiam. A już zagrane przez "tangowiczów" Preludium Deszczowe Szopena - bajka! Wszystko zresztą jest na najnowszej płycie" Tango Va Banque - tanga filmowe".
Wielką siłą koncertu byli też muzycy: Grzegorz Lalek na skrzypcach, Sebastian Wypych na kontrabasie, Klaudiusz Baran na akordeonie i bandeonie. Towarzyszył im energetyczny kwartet smyczkowy - Anna Wandtke, Stanisław Dziąg, Igor Kabalewski i Tomasz Błaszczak. Na perkusji grał Piotr Maślanka.
A spontaniczne i pantomimicznie zaprezentował się wyciągnięty przez Annę Dereszowską z widowni Andrzej Grabowski. Partnerował jej w piosence na bis. Jak oni się na scenie przytulali - szkoda, że tabloidy tego nie widziały:-))).