"Polskie firmy nie chcą, aby ich towary wysyłane za granicę miały obowiązkowo na etykiecie "Made in Poland" zamiast "Made in UE" - pisze środowa "Gazeta Wyborcza". Komisja Europejska tłumaczy takie etykiety bezpieczeństwem produktów, jednak nasi przedsiębiorcy obawiają się, że Francuz czy Niemiec ich nie kupi. "To utrudni, a czasami uniemożliwi robienie biznesu" - protestują.
O oszustach, którzy podają się za żołnierzy amerykańskich, nawiązują flirt z Polkami i rozkochują je w sobie przez internet pisze środowa "Gazeta Wyborcza". Naciągacze po kilku miesiącach zapowiadają przesłanie paczki. W ostatniej chwili proszą o przekazanie kilku tysięcy euro na pokrycie kosztów dostarczenia pakunku. Po przelewie kontakt się urywa. Więcej na ten temat w środowym wydaniu dziennika.
"Centralne Biuro Antykorupcyjne zamieniło się w emerytalny przedsionek dla funkcjonariuszy CBŚ! Policjanci z Centralnego Biura Śledczego przechodzą na kilka miesięcy do CBA, bo w ten sposób poprawiają sobie przyszłą emeryturę" - wynika z informacji, do których dotarła "Codzienna". Jak pisze dziennik, praktyka przechodzenia
do Biura rozpoczęła się po tym, jak szefem CBA został Paweł Wojtunik, który wywodzi się z Centralnego Biura Śledczego. "Codzienna" dotarła także do listu napisanego przez grupę obecnych funkcjonariuszy. Nie szczędzą krytyki obecnemu szefowi CBA i przytaczają przykłady patologii toczących służbę od wewnątrz. W ich liście pojawia
się także informacja o tym, że Biuro zamieniono w "zakład emerytalny CBŚ-u".
"Gazeta Polska Codziennie" przytacza także niepokojące dane raportu Najwyższej Izby Kontroli. Wynika z nich, że ponad 90 proc. polskich nastolatków ma próchnicę, a 10 proc. siedmiolatków nigdy nie było u dentysty. Rośnie również liczba dorosłych, którzy nie mogą doczekać się na protezy. "Winne jest Ministerstwo Zdrowia, które od lata nie realizuje żadnego krajowego programu z zakresu profilaktyki przeciwpróchniczej, a leczenie stomatologiczne nie znalazło się w grupie jego priorytetów" - pisze "Codzienna".
Ceny owoców i warzyw skoczyły w sklepach jak szalone - są dwa razy wyższe, niż w zeszłym roku! - oburza się "Fakt". Podaje między innymi przykład jabłek i pomidorów, których cena odpowiednio skoczyła do 4 i 3 złotych za kilogram. Dziennik zaprzecza, jakoby powodem tak drastycznego wzrostu cen była rzekomo susza. "Okazuje się, że tegoroczne zbiory rolnicy sprzedają w skupie o połowę taniej niż w zeszłym roku. Kto więc zarabia? Pośrednicy!" - twierdzi "Fakt".
"Pośrednicy narzucają nawet 200-300 proc. marży. Cały czas mówi się o gorszych zbiorach i suszy. Obiecuje się, że z tego powodu dostaniemy więcej pieniędzy za zbiory. Tymczasem warzywa i owoce w skupach sprzedajemy dwa razy taniej niż w tamtym roku" - mówi w rozmowie z tabloidem Anna Kwiecień, która uprawia cukinię. W tym roku za sztukę w skupie dostanie tylko 0,60 gr, w zeszłym było to nawet więcej niż 1 złotych.
(mal)