Te dwie umowy mogą oznaczać, że Brown GP uda się uciec od problemów finansowych, bowiem kilka dni temu wyszło na jaw, że - wbrew wcześniejszym zapowiedziom - nie otrzyma 22 milionów euro z tytułu zysków pochodzących z umów sponsorskich i praw do transmisji telewizyjnych, jakie trafiają do Formule One Management.
Wniosek Browna, by Międzynarodowa Federacja Samochodowa uznała jego ekipę za sukcesora Hondy i tym samym przyznała prawa do otrzymywania swojej części zysków z cyklu Grand Prix, został odrzucony. Chociaż to stanowisko poparły inne teamy, to weto zgłosił wiceprezes FIA Bernie Ecclestone szef spółki zarządzającej Formułą 1.
Mogła to być swoista zemsta Ecclestone'a za to, że Ross Brown i Nick Fry, aktualni właściciele nowego zespołu, odrzucili jego ofertę współudziału w zakupie udziałów od Hondy (oferował 100 mln euro).
W barwach Brown GP w 2009 roku startować będą dotychczasowi kierowcy japońskiego zespołu: Brytyjczyk Jenson Button i Brazylijczyk Rubens Barrichello, a sezon rozpocznie już w niedzielę wyścig o Grand Prix Australii na torze Albert Park w Melbourne.